Strażnik Świętej Korony
Malowniczy zamek w Füzér
„Na szczycie skały stoi mały zamek,
tylko w bajkach taki malują,
marzą jego mury.”
(Dávid Rozványi)
Prawdopodobnie jeden z najpiękniejszych zamków górskich w naszym kraju został wybudowany jeszcze przed najazdem tatarskim na wysokim, wulkanicznym szczycie Gór Zemplen. Już w okresie panowania rodu Arpadów naznaczonym walkami o tron odegrał epizodyczną rolę, kiedy późniejszy Stefan V siłą odebrał zamek w Füzér od swoich braci, którzy wspierali ich ojca, Wojciecha IV. Po najeździe tatarskim, w wyniku programu rozbudowy zamku, posiadający wspaniałe możliwości Füzér w czasie panowania zdobywającego coraz większe wpływy palatyna Amadé Aba rozrósł się w system zamków, który do bitwy pod Rozgony (1312r.) stawiał czoła panowaniu Karola I.
Święta Korona w murach Füzér
Król Zygmunt w 1389r. podarował twierdzę rodzinie Perényi, z której to rodziny niektórzy członkowie płci męskiej zginęli pod Nikopolem, a inni pod Mohacsem. Dzięki ich mądrej polityce, udanym i świadomym decyzjom najczęściej znajdujemy ich wśród ulubieńców ówczesnych węgierskich władców. Péter Perényi, który w odróżnieniu od jego brata przeżył okropności Mohacsa, został strażnikiem korony Jana Zápolya i po jego koronacji w Székesfehérvár nie odwiózł korony na stałe miejsce w Wyszehradzie, ale zabrał do swojej posiadłości w Füzér, a następnie przekazał przeciwnikowi Zápolya, Ferdynandowi I. Przez pewien czas wspierał go, a następnie znowu Jana Zápolya, a w końcu sześć lat spędził w niewoli u Ferdynanda, a następnie szybko umarł.
Powolne niszczenie po tureckim panowaniu
Odległość od zamków nadgranicznych i specjalne położenie zamku ochroniło go przed atakami tureckimi i w całości przetrwał 150-letnie panowanie osmańskie. Po krótkim panowaniu Batorego zamek trafił w ręce rodziny Nádasdy, a następnie po śmierci Franciszka Nádasdy, który wziął udział w spisku Wesselényi (1671r.), dwór skonfiskował posiadłość. Od tego czasu zamek w Füzér został skazany na powolne zniszczenie: skarb państwa wcale nie interesował się zamkiem, a tym bardziej ludność okolicznych osad. Przez następne dwieście lat faktycznie budynki zostały rozgrabione, a ściany zostały zburzone. Chociaż myśl ochrony ruin zrodziła się już na początku XX wieku, to na rekonstrukcję trzeba było czekać jeszcze prawie sto lat.